Nie taka deflacja zła jak ją malują

0
30
deflacja

Przez jednych wynoszona do rangi największego zła, powodująca nieodwracalne szkody w gospodarce, przez innych – z utęsknieniem oczekiwana – deflacja.

Jak jest jednak naprawdę?

W wielu definicjach encyklopedycznych czy podręcznikowych możemy przeczytać: „deflacją nazywamy spadek ogólnego poziomu cen”. Ekonomiści liberalni, na czele z Murrayem Rothbardem powiedzieliby jednak o niej: „spadek ogólnego poziomu pieniądza w gospodarce”. Niezależnie jak ją nazwiemy, nie pozostaje obojętna dla ekonomii państwa. Dlatego spróbujmy ją określić. Generalnie rzecz biorąc, każdy spadek cen, z punktu widzenia konsumentów, jest niezmiernie korzystny – skoro tak, to z ich punktu widzenia deflacja jest zjawiskiem pozytywnym. Co więcej, deflacja umacnia w ludziach zachowania związane z gromadzeniem oszczędności i pochwala kredytodawców. Odwrotnie jest z inflacją, przeciwieństwem deflacji – ta sprzyja wydawaniu (życiu konsumpcjonistycznemu) oraz kredytobiorcom. Można śmiało określić – „rozpuszcza” uczestników rynku. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na aspekt historyczny – większość krajów europejskich wraz z wybuchem Rewolucji Przemysłowej, doświadczyło deflacji na poziomie 2-3%. Taka tendencja wynikała z rozwoju technologii i poprawą życia przeciętnego mieszkańca.

Luksusowe dobra

Wydawałoby się, że dziś konsument odczuwa wysoki wzrost cen i prawie w ogóle nie ma do czynienia z ich regularnym spadkiem. Istnieje jednak kilka gałęzi gospodarki, w których jest odwrotnie, a jest nią – elektronika. Na przestrzeni lat ceny, na przykład telefonów komórkowych, laptopów czy tabletów spadły znacząco. Efektem jest to, że wielu niezamożnych ludzi może pozwolić sobie na zakup „luksusowych” dóbr.

Po przeczytaniu tego tekstu, warto zastanowić się – czy deflacja jest taka groźna jak niektórzy ją malują?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here